Maszyna do pisania. Pisarz.

Krótkie historie z Algenaru.

Klif

Krótkie historie. Montażystka.

I.

– Dlaczego nad tym klifem jest tak cicho? Poniżej rozgrywa się walka morza o kolejne centymetry lądu, tylko dlaczego to Wszystko jest niemym krzykiem? – moje myśli zadawały sobie, po raz kolejny to pytanie.

Spojrzałem ponownie w dół, splunąłem, patrzyłem jak ślina zmienia się w pocisk, po czym niknie
w kipieli wody.

– Gdzie jesteś?! Vera, gdzie do cholery jesteś, kiedy powinnaś być obok mnie i ze mną rozwiązać ten burdel na kółkach? Logicznie analizując sytuację, to Ty narobiłaś najwięcej szkód, to Twoje sugestie zaprowadziły nas do tego etapu, który koniec końców jest chujowy. Ludzie będą chcieli skopać mi dupsko, gdy już będzie po wszystkim. Ty jesteś kobietą, więc pewnie jakoś ujdzie Ci to płazem, ale ja?
Ja dostanę i to mocno. Kara musi być, jak to powiadała stara babka Helena.

Ja dostanę karę, ja… ten, któremu zależy by zniwelować szkody…

Wtorek. 10.29

Słońce, jak ono pięknie grzało tego dnia! Coś cudownego dla ciała po wielu dniach paskudnej pogody.

No nie ukrywajmy, że natura robi sobie z nas wszystkich jakieś jaja, skoro czerwiec wygląda jak połowa października, a każdy poranek to nieustanne marzenie o pozostaniu w łóżku, z kubkiem gorącej herbaty
i ciekawą książką.

Na szczęście ten dzień jest inny, słońce wróciło, zrobiło się gorąco, pojawiło się pierwsze marudzenie na skwar spływający z nieba. Nigdy się nie dogodzi, ale czy trzeba? Nie, bo się nie da.

Skończyłem pomagać wujowi Robertowi z jego gratem, zardzewiałym Polonezem Caro. Trzeba było wymienić koła i uszczelki, które były stare i sparciałe. Do tego wymiana wycieraczek i przednich świateł. Wujek sobie ubzdurał że ożywi tego trupa i jeszcze wiele starych panie na niego wyrwie. Przytaknąłem mu dla świętego spokoju i zabrałem się do pracy, chciałem mieć z głowy nie tylko Poloneza ale i wujka.

Natalia tego dnia była bardzo zła. Miała do skończenia ważny projekt, niestety wszystko zdawało się jej
w tym przeszkodzić… w dodatku zaspała i spóźniła się na pociąg, którym miała dojechać do swojego znajomego, montażysty. Była jednak zdecydowaną kobietą, która nie wpisuje porażek w swój życiorys. Przypomniała sobie że jedna z jej koleżanek miała u niej dług wdzięczności, więc ściągnęła ją do siebie szybko i poprosiła o podwózkę do znajomego. W ciągu kilkudziesięciu minut dojechała na miejsce
i wzięła się do pracy.
Gdyby tylko wiedziała że to co stworzy, tak bardzo zmieni życie wielu ludzi. W tym moje. Cholerny film. Przeklęte 17 klatek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *